czwartek, 22 października 2009

Manchester United 1:1 Boczek pieczony

Na mecz spóźniłem się 10 minut. Tyle właśnie czasu zajęło mi wystanie się w kolejce po surowy boczek. Cóż, przyjemności wymagają poświęceń. Dotarłszy do domu, szybko wrzuciłem boczek do lodówki, otworzyłem piwo i włączyłem telewizor.  Ach, zapomniałbym! W drodze z kuchni salonu zdążyłem przywdziać klubową koszulkę, jak na wzorowego kibica przystało.
11 minuta meczu, stan 0:0. Moja ukochana drużyna, Manchester United grała właśnie w Moskwie z miejscowym CSKA. Wyciągnąwszy się na narożniku pozwoliłem się pochłonąć sportowym emocjom. Tych nie brakowało, chociaż do przerwy nie padła żadna bramka.
W przerwie meczu udałem się do kuchni w celu uzupełnienia "biopaliwa" i wtedy właśnie przypomniałem sobie o boczku. Przecież miałem go upiec przed meczem i prawie o nim zapomniałem!
Szybko!
Najpierw piekarnik na 180st. Po opłukaniu i osuszeniu mięsa natarcie czosnkiem, solą, pieprzem, słodką papryką i na koniec majerankiem. Taki ciemnoczerwony boczek przełożyłem do naczynia żaroodpornego, do którego dolałem pół szklanki wody, aby boczek był soczysty i przykryłem szklaną pokrywką. Wsadziłem do piekarnika i spojrzałem na zegarek. Cała operacja zajęła mi 5 minut. Mały wkład, a duży efekt

Widok boczku i aromat przypraw rozbudził moje kubki smakowe na tyle, że postanowiłem pozostałe 10 minut przerwy wykorzystać na przygotowanie czegoś do jedzenia. Do piwa najlepiej pasuje coś ciepłego i słonego. Zajrzałem do lodówki. Oto, co znalazłem:

- kawałek ugotowanej kury z zupy - ok. 400g
- śmietanę - pół małego kubka
- koperek
- kilka zamrożonych kurek (2 łyżki)

Najpierw wstawiłem wodę na makaron. Przykryłem garnek, aby woda szybciej się zagotowała. Następnie, na głębokiej patelni podsmażyłem kurki i rozdrobnione mięso na łyżce masła (ok. 2 minuty) oraz dodałem soli, pieprzu, czosnku i oregano. W trakcie smażenia pokroiłem koperek (ok. 4 czubate łyżki) i dodałem go razem ze śmietaną do mięsa i grzybów. Ponieważ woda zaczęła się już gotować, wsypałem niepełną szklankę makaronu i zmniejszyłem ogień. Po 4 minutach odlałem makaron i dodałem do pozostałych składników na patelni. Wymieszałem wszystko i po 30 sekundach wyłączyłem gaz.
Ponieważ 1kg mięsa powinno się piec ok. 1 godzinę, wyszło mi, że boczek będzie gotowy wraz z końcem drugiej połowy meczu.
Gdy z talerzem pełnym ciepłego jedzenia zasiadłem ponownie przed telewizorem piłkarze właśnie wbiegali na boisko, aby zacząć drugą część spotkania.

Tak jak ja upiekłem boczek, tak Czerwone Diabły (Manchester United) przypiekły drużynę CSKA Moskwa, kiedy w 84min. pięknym strzałem z trudnej pozycji popisał się ekwadorski pomocnik Antonio Valencia dając angielskiej drużynie prowadzenie i ostatecznie zwycięstwo w tym jakże ważnym meczu.

Pełen szczęścia z końcowego wyniku meczu poszedłem do kuchni wabiony zapachem dobywającym się z piekarnika. Tak, jak podejrzewałem czas pieczenia dobiegł końca i można już bylo wyłączyć piekarnik.
Wyjmując z piekarnika zrumieniony i pachnący boczek doszedłem do wniosku, że nic nie stoi na przeszkodzie, aby połączyć konieczność przyrządzenia czegoś do jedzenia z przyjemnością oglądania meczu.
2x45 minut + 15 minut przerwy to idealny czas na przyrządzenie wielu smacznych potraw, co postaram się sprawdzić już niedługo, podczas kolejnego meczu:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz